niedziela, 24 lutego 2019

Targi HANDWERKBEURS w Zwolle luty 2019

W poprzednim poście pisałam, że wybieram się na targi robótkowe do Holandii.
I byłam:) W sobotę udało mi się dotrzeć na targi Handwerkbeurs w Zwolle. Spotkałyśmy się przed wejściem na halę z Anią Pieguchą. Było 220 wystawców! Przez 7 godzin byłyśmy cały czas na nogach! Zwiedzałyśmy i buzie nam się nie zamykały, Przez te wszystkie godziny zdążyłyśmy targi obejść tylko raz!!! Tylko raz! A gdyby nie Ania to ja sama nawet do połowy stoisk bym nie dotarła. Po każdym przystanku Ania nadawała kierunek naszej wycieczki bo ja nie wiedziałam skąd przyszłyśmy i gdzie mamy iść:)

Uwaga! Ten post zawiera ponad 200 zdjęć! Choć myślę, że kto zainteresowany to nie wymięknie:)
Ależ tam było ekstra! Muszę to kiedyś powtórzyć:) Jeszcze nie wiem kiedy, ale na pewno.

Zaczynamy!
To plakat i okładka folderu z targów. Już widać co będzie na nich górowało:)




Tu mam plan wszystkich stoisk. Było tego, oj było.



Ania to wiedziała gdzie iść najpierw:) I miała rację. Ludzi na otwarciu mało to i tłoków nie było. Można było spokojnie grzebać w tych dobrociach. Później to już nawet nie dało się przejść w tym miejscu główną alejką:)




Wyhaftowane i pięknie oprawione obrazki na ścianach to wspaniały widok. Zupełnie inaczej prezentują się takie obrazki niż same zestawy. Zaraz by człowiek co najmniej połowę chciał kupić i wyhaftować:)















Ten obrazek od razu wpadł mi w oko. To nowość od Dimensions:)
A do tego ta oprawa:) Dla mnie cudo! Oczywiście nabyłam zestaw:))




A ta sowa z Riolis podobala mi się od dawna. Tło podmalowane, a do wyhaftowania tylko sowa.
Efekt "wow"!
Też sobie kupiłam ten zestaw:)



















Na targach to w zasadzie haft był w mniejszości. Dominowały włóczki do amigurumi i tkaniny do patchworków. Wszystko, oczywiście, przepiękne. I tak tego wszystkiego dużo!!!!!!!!




A tu stoisko "mistrza" Michaela Powella. Niby zdjęć nie wolno było robić na tym stoisku, ale ktoś tam pana zagadał i udało mi się cyknąć fotki:)
Wszystko cudne!!!!




Ania zabrała książeczkę ze wzorkami "mistrza" i poprosiła go o autograf w tejże książeczce.
Ania biegła jest w angielskim to i poprosiła o fotki z "mistrzem":)  Także mam i ja taką fotkę!
W swojej relacji z targów pewnie Ania pokaże swoją fotkę.
Super! Dzięki Aniu! Bez Ciebie nie miałam bym takiej super pamiątki!




Były też stoiska z książkami robótkowymi. Najwięcej jednak było książek związanych z szyciem i patchworkami, a także z robótkami na szydełku i drutach,. Dużo też o filcowaniu ich było.



Jakieś ręcznie robione stemple.











Zabawki szydełkowe były wszędzie!






Tu udało mi się cyknąć fotkę w trakcie spadania myszek:) Było śmiechu:)
Wyglądało to tak jakbym robiąc zdjęcie je zrzuciła, a stałam dość daleko.



A tu już siedzą na swoich miejscach.







Były też i starocie. Oczywiście tylko związane z robótkami.






Przy tym stoisku z ręcznie farbowanymi mulinami wymiękłam;)
Który kolor sobie kupić, który??? Wszystkie cudne!
Troszkę cena przyhamowała moje zapędy i ograniczyła zakupy. Motek 3,50 euro.
A przepiękne były wszystkie!



Była też koronka klockowa. Panie cuda tam robiły.











Na targach była wystawa, na której zostały zaprezentowane prace wykonane Japońskim haftem płaskim.












I tak sobie tam siedziała taka Pani, która rozmawiając ze wszystkimi wokół, haftowała te cudeńka.
Nitka cieniutka, bo to jedwab, a ta Pani bez okularków ani innych pomocy powiększających:)



Były też tam różne warsztaty. Ale na nie trzeba było się wcześniej zapisać i na takie targi co najmniej na dwa dni przyjechać:)








A tu troszkę dzieł sztuki wykonanych poprzez filcowanie.
Szacun!




To mega mi się podobało! Cudo!












Było też kilka stoisk z różnymi zwierzątkami czy postaciami szytymi z filcu. Bomba!
Przepięknie wykonane!







Były też i takie klasyczne, choć w takim nowoczesnym desingu, krosna i Panie na nich tkały różne piękne i kolorowe rzeczy.





Tkaniny i tkaniny. Było ich baaaardzo dużo.






Ach! Były też maszyny haftujące! Moje marzenie od dawna.








Takie a'la łapacze snów.  Tylko takie kolorowe. Typowych np.białych z piórami itp. nie było.







Tu był taki płaszczyk zrobiony z włóczki o efekcie futra. Coś jak nowa włóczka Samara od DMC, ale ta Samara jest milsza:)







Przepiękne włóczki ręcznie farbowane.








Takie cuda uszyte z filcu.








Przecudnej urody drewniane, ozdobne guziczki:)
Cena już mniej ładna:)




Ach! A tu same skarby!
Jedne na sztuki, a inne na wagę. Tu z Anią przepadłyśmy na dłużej:)
Takich stołów było z pięć, chyba. Sama już nie pamiętam.














Było stoisko z lamp z lupami. Wybór ogromny i każdą można dotknąć i przyjrzeć się z bliska.
Dawno coś takiego chciałam już kupić, bo wzrok siada mi strasznie. I kupiłam. Ale o zakupach będzie na samym końcu posta.






Tu chciałam kupić wzór jednego z serc, ale pan już nie miał:(
Nie mogę skojarzyć jak nazywa się ta firma. Może ktoś rozpoznaje i mi podpowie???
Znam a nie mogę sobie przypomnieć:(
PS.: Już wiem:) To projekty Renato Parolin. Te białe ramy i jasne hafty mnie zmyliły.
Swoje prace oprawia w brązowe ramy i hafty są w kilku kolorach. Tu w innej aranżacji i już zupełnie inaczej wyglądają:)















Włóczek na targach była cała masa. Amigurumi górą!
Gdybym nie miała własnej pasmnaterii to na pewno przywiozłabym cały wór włóczek.
Ja mam akurat pod dostatkiem:)
Było też stoisko, a może dwa, z pisakami i kredkami do kolorowania tych skomplikowanych kolorowanek. Ja się w to nie bawię, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi.
Po paru dniach po targach zdałam sobie sprawę z tego, że nie było nic z kordonów, czyli np. bardzo u nas popularnych serwetek, obrusów czy bieżników. Takich po prostu drobnych i precyzyjnych cudeniek szydełkowych. Może to w Holandii mniej popularne. Nie wiem.
Niby parę kordonków widziałam, ale nic z nich zrobionego.





A na koniec, na pamiątkę, strzeliłyśmy sobie wspólne fotki z Anią. Nie mogłam się zdecydować które zdjęcie tu wrzucić więc są oba:)
Tła za nami tak piękne, że utrudniały mój wybór:)




I obiecane zakupy.
Zaszalałam! A co? Odkładałam sobie na tą okazję przez cały rok, bo już rok temu namówiłam męża na ten wyjazd:)

Zdjęcie grupowe moich zakupów:)



Lampa z lupą. Cudowna sprawa. Widzę perfekcyjnie wszystko:)





To akurat dla koleżanki Marty.
Oczka, włóczka i dwa schematy szydełkowych maskotek.



Dwa serduszkowe wieszaczki.



Zestaw Riolis z cudnej urody sową.



Łapacz snów, nowość od Dimension.



Dwa schematy z firmy UB Desing.
Widziałam je tam wyhaftowane. Miłość od pierwszego wejrzenia:)




Książka z Świątecznymi motywami od Helene Le Berre.



I cudnej urody alfabety.
Tak byłam zakręcona na targach, że nie zorientowałam się, że mam już tą książkę w domu:)))
Gapa ze mnie straszna!
Książka jest do odsprzedania. Zapłaciłam za nią 25 euro. Chcę 100zł. Plus ewentualne koszty wysyłki. A ciężka jest. Muszę spytać na poczcie ile będzie kosztowało jej wysłanie. Później tu dopiszę.
PS.: odsprzedaż książki jest już nie aktualna. Znalazła już nową właścicielkę:)


Zestaw do uszycia i wyhaftowania woreczka na miętę.
Były też i inne wzory, z różnymi ziołami.



I u "mistrza" Michaela Powella zrobiłam zakupy.



Kupiłam sobie też takie passe partout z czterema okienkami.


A to są dwa paseczki z wkręcanymi nitami. Są to rączki do sznurkowego koszyczka.


Właśnie tu na zdjęciu jest taki koszyk z tymi rączkami.
Fajny pomysł. Myślę, że kolejne to sobie jakoś wykombinuję sama. Tylko takie nity muszę sobie kupić.



Kupiłam sobie pięć pasemek ręcznie farbowanej muliny i bardzo ciekawą nitkę bawełnianą do haftowania. Nie spotkałam jeszcze czegoś takiego. Myślę, że wkrótce ją wypróbuję.



Kupiłam taki zestaw 42 tkanin w krateczkę, do jakiś małych projektów.



Z drobnych rzeczy:
haftowane wstążeczki i małe, bawełniane chwościki, które planuję wykorzystać w przyszłości do zakładek.



A to są drobiazgi-podarunki:)


Cudnej urody szpileczki.


A to moje metalowe drobiazgi.
Może malutkie a majątek na nie wydałam. A Ani mnie ostrzegała:)


A na koniec, myślę, że ktoś tu jeszcze jednak dotrwał, gadżety które dostałam na targach.
W tym Holenderska gazetka hafciarska. Ania mi powiedziała, że to zeszłoroczny numer.


I to już koniec tego postu. Wreszcie:)
Targi to było coś wspaniałego. Te parę godzin minęło błyskawicznie. Było wspaniale. Nacieszyłam oczy na bardzo długo. Bardzo się cieszę, że mogłam się tam spotkać z Anią, która była moją przewodniczką po targach. Baaaaardzo Ci Aniu dziękuję za ten wspaniale spędzony dzień.
Może kiedyś znowu przyjadę na podobną imprezę, ale to nie będzie zbyt prędko:)
Wspaniale jest coś takiego przeżyć!

Ogólnie w Holandii spędziliśmy z mężem kilka dni. Zwiedziliśmy Zwolle, Utrecht, Amsterdam i odwiedziliśmy kuzynkę w Rotterdamie. Holendrzy to ludzie wyluzowani. My jesteśmy bardziej spięci:) Przejmujemy się tym to inni o nas powiedzą. Np. o naszym wyglądzie. A tam każdy ma to w czterech literach i sam nie interesuje się innym. Przerażająca była dla nas liczba rowerów:)
Ciężko tam przejść w centrum miasta przez bardzo ruchliwą ulicę. Jak już się rozejrzycie czy żadne auto nie jedzie już z drugiej strony nadjeżdża rower, baaardzo cichutko:)
Pewnie to kwestia przyzwyczajenia, ale na początku myślałam, że dostanę oczopląsu.






I to już koniec:) Zajrzyjcie też do Ani Pieguchy. U niej też będzie cała masa zdjęć. 

Pozdrawiam !!!


48 komentarzy:

  1. Bardzo czekałam na ten wpis... efekt przerósł moje oczekiwania! Zaśliniłam monitor, wzrok mam zamglony i oczopląs mi przeszkadza w napisaniu komentarza ;-) Relacja zabójcza! Bardzo dziękuję za te ilość zdjęć! Będzie mi się to śniło po nocach a do postu będę wracać po kilka razy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szalone Dziewczyny:)
    Zakupy świetne ,szkoda tylko ,że z tą książką się zagapiłaś byłby w zamian jeszcze jeden zestaw :)
    Wzory UB są śliczne,więc wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia :)
    I targi i cała wycieczka udana :)
    Dzięki za ogrom zdjęć ,ja akurat lubię takie długie wpisy :)
    Pozdrawiam Dana

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały wyjazd, Edytko!
    Fajnie obejrzeć to chociaż na zdjęciach....

    OdpowiedzUsuń
  4. Edytko świetnie, że nam to wszystko pokazałaś, dziękuję Ci bardzo.
    Zazdroszczę bardzo oglądania tych cudowności na żywo,tak pozytywnie oczywiście:) Tyle dobra w jednym miejscu:)!!!
    Dziękuję Ci za prezenty dla mnie:)))
    A Twoje zakupy śliczne, pewnie też zaszalałabym gdybym miała taką możliwość.
    Podejrzewam, że jeszcze kilka razy zaglądnę do Ciebie i będę oglądać te cuda:) M S-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś taka możliwość się nadarzy:) Nigdy nic nie wiadomo:)

      Usuń
  5. Aaaaa, nie zdradziłas sie, ze bylas w moim Utrechcie i Rotterdamie!!! I co, Amsterdam najpaskudniejszy, co? :P
    Po zdjecie rowerowe to trzeba sie wybrac na parking rowerowy pod jakimkolwiek dworcem kolejowym, nawet u mnie na wiosce wiecej bicycli niz na Twoich zdjeciach.
    Ciesze sie, ze wypad do Nl Ci sie udal i jestes taka zadowolona. Dla mnie to tez byla odmiana, przegadac targi po polsku a nie nie po angielsku jak zawsze. Fajnie, ze zauroczenie do mojej sowy Ci nie przeszlo przez rok i cos czuje, ze mimo iz moja juz od roku czeka, to Twoja pewnie wczesniej powstanie:P
    Nie wiem kiedy bedzie u mnie wpis, bo nie opisalam jeszcze targow w Belgii, a tam to sie dzialo!!!!!!! Sama padlam z wrazenia :P
    No i fajnie, ze Marcie podobaja sie prezenty:) W koncu duchem byla tam z nami, dzieki Tobie i whatsappowi:P
    A ja juz nastawiam sie na impreze w Dortmundzie za 3 tygodnie. Ciekawe jak tam bedzie? Na tak wielkiej imprezie jeszcze mnie nie bylo - ponad 550 stoisk....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze odwiedziny w innych miastach to czysty spontan:)
      Ale Amsterdam najbardziej nam się podobał, choć Utrecht też piękny.
      Szkoda, że u nas nie ma takich imprez:( Strasznie ubolewam.

      Usuń
  6. Cudnie musialo byc wazne ze zadowolenie jest i marzenie spelnione .Oczoplasu idzie dostac tyle fajnych rzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczopląs to miałam a do tego brak orientacji w terenie. Dobrze, że Ania ze mną była:)

      Usuń
  7. Marzenie <3 <3 <3 Bardzo dziękuję za wspaniałą fotorelację <3 Teraz czekam na zapowiadaną relację Pieguchy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba zawału dostanę od tych cudnosci. Piękna wycieczkę miałaś. Zobaczyć tyle wspaniałości . Zakupy bardzo udane ☺. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Świetna wyprawa!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyprawa- bajka, dla każdej rękodzielniczki! Zdjęć mało! :) Oglądałam wszystkie z namaszczeniem i dokładnością- cuda na kiju :) I piękne zakupy! A co! raz się żyje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo żałuję, że u nas nie ma takich imprez. Można by się przy ich okazji spotkać.

      Usuń
  11. Te 200 zdjęć, to sama przyjemność, dziękuję ! Chyba bym tam zwariowała.... Zazdroszczę Ci ogromnie tej wyprawy. Wzór z sową, który kupiłaś, też za mną chodzi, chociaż chyba powinnam napisać... "lata " :):)
    Ogromnie mnie zainteresowała lampa, którą kupiłaś i masz już ją sprawdzoną, czy mogłabyś podać firmę i model ? Dziękuję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zazdraszczam Twojej sowy:) Miałam straszny dylemat, bo zestaw z sową Dimensions też był:)
      Zrobię dziś w domu fotkę pudełka z lampą i dodam w zdjęciach.

      Usuń
    2. Już widzę - jeszcze bardzo Ci raz dziękuję :):)

      Usuń
  12. Wowww!!!Ale Ci "zazdraszczam" takiej pięknej wycieczki!!!!!No i super zakupy poczyniłaś:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. O matulu!!! Palpitacji serca bym tam chyba dostała, szczególnie przy ograniczonym czasie na zwiedzanie :) Dlaczego u nas nie ma takich wydarzeń?? Zdjęcia obejrzałam wszyściutkie i jeszcze mi mało było :) Robią wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem Ci, że czas tam płynął błyskawicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowna wycieczka,aż Ci zazdroszczę. Jutro będę u Ciebie więc mam nadzieję że coś opowiesz:))) Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  16. Piegucha się nie wstydziła? Tyle zakupów a ona taka sknera bo przecież "nie będzie przepłacać".

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna impreza, z chęcią bym też pojechała. :) Super relacja i naprawdę ludzie mają niesamowite pomysły na ręcznie wykonane rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś nie coś podpatrzyłam i myślę, że coś sobie zrobię:)

      Usuń
  18. Zazdroszczę takiego wyjazdu, bo widać, że był cudny :) Też z chęcią bym pochodziła kilka godzin i pooglądała te różne cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Matko jak dla mnie to wyprawa życia!!! Zazdroszczę wycieczki, możliwości obejrzenia tych wszystkich cudów, wspaniałych łupów, zdjęcia z Mistrzem. Miałyście z Pieguchą fantastyczną okazję zobaczyć w jednym miejscu tyle dobra. Eh... Zaśliniłam się po łokcie.
    Mnie bardzo ciekawi, jaka jest średnia wieku odwiedzających, czy są to starsze panie, prawie jak nasze mamy, czy młode pokolenie się jednak garnie do rękodzieła? Oglądałam relacje z takich targów w Moskwie i tam mam wrażenie, dominują młode dziewczyny. A dobra jeszcze więcej niż na tu. Zastanawia mnie, czemu u nas nie odbywają się takie imprezy? Za mało potencjalnych klientów (Holandia jest o połowę mniejsza!), za biedne społeczeństwo, czy po prostu nie istniejemy jako rynek zbytu dla potencjalnych dostawców. Nie wierzę, że gdyby tego typu imprezy odbywały się gdzieś w Polsce i można było za złotówki się obłowić, większość z nas rok albo dwa nie odkładałaby zaskórniaków, żeby zaszaleć na takich targach.
    http://margoinitka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie były w różnym wieku, choć takich starszych chyba więcej. Zresztą nie powiem Ci dokładnie, bo nie patrzyłam na panie tylko stoiska:))) Ledwo je już błędnym wzrokiem ogarniałam:)) Jedno co zauważyłam to była ilość osób na wózkach. Tam się nikt nie przejmuje niepełnosprawnością i idzie na taką imprezę.
      My jako rynek zbytu dla potencjalnych zagranicznych dostawców nie istniejemy. Mam sklep to już nie raz się przekonałam jak traktuje Polskę choćby taka firma jak DMC. Na nasz rynek zawsze jest skrócona wersja kolorystyczna, np.kordonków Babylo. A taka impreza u nas to by było ekstra! Można by się przy okazji spotkać:)

      Usuń
  20. Jeny czemu w PL nie ma takich targów??!?!?!!? Ja chcę jechać na następne, weź mnie jako bagaż podręczy następnym razem :D

    ps. Jeśli książka z alfabetami jest dostępna to ją biorę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Do Holandii pojechaliśmy z mężem autem i było dużo wolnego miejsca:)
    Książka poleciała już do nowej właścicielki:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Genialne wydarzenie. Ciekawa jestem czy kiedyś w Polsce coś takiego będzie zorganizowane.

    Myślę, że byłabym "chora" po takich targach, że tyle fajnych rzeczy a budżet ograniczony.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspaniała eskapada, rewelacyjne zakupy, moc wrażeń. Tylko pozazdrościć :-)))
    Pozdrawiam, Edytko, serdecznie i czekam na tę sowę od Riolis i na wszystkie pozostałe cuda już wyhaftowane :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Trudno byłoby mi z tamtąd wyjść tyle pięknych rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  25. Raj, normalnie raj dla oczu i szok dla portfela. Uwielbiam Holandię, bardzo craftowy kraj i mają fajne rzeczy w sklepach.
    Teraz nic tylko cieszy się zakupami i tworzyć, tworzyć, tworzyć...

    OdpowiedzUsuń
  26. Tyle zdjęć to uczta dla oczu! Super! Dimka fajnego nabyłaś, też przykuł mój wzrok :) Co do rowerów - prawda! Byłam w zeszłym roku służbowo w Kopenhadze - szok! Tam nawet parkingi rowerowe są! Bardzo ekologiczny naród!

    OdpowiedzUsuń
  27. Wspaniałe targi fajnie ,że dałaś tyle zdjęć. Wykupiłabym połowę hafciarskich stoisk :D

    OdpowiedzUsuń