Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wakacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 września 2016

Po wakacjach:)

Wszystko co dobre szybko się kończy:) I moje wakacje zleciały jak z bicza trzasnął:)
Dwa tygodnie uprawiałam plażing w Chorwacji a pozostały czas spędziłam w domu tworząc i tworząc. A co wyszło z pod moich rąk to zaraz po kolei pokażę:)
Już na wyjeździe, na leżaku szydełkowałam. Przede wszystkim, z czego się niesamowicie cieszę i jestem z siebie dumna, nauczyłam się robić szydełkowe śnieżynki!  A myślałam, że nigdy tego nie ogarnę. Jak się okazuje dla chcącego nic trudnego.


 
Może plaża to nie zimowy klimat, ale na kamyczkach moje śnieżynki całkiem fajnie się prezentowały:)
 
 

Wzory czerpałam z książki kupionej w kwietniu, w Pradze.


Każdego dnia coś dłubałam. Ja nie potrafię bezczynnie siedzieć. To chyba jakaś choroba:))


Zrobiłam też gwiazdki w takim zupełnie innym stylu. Usztywniłam je w Łudze i zrobiłam z nich girlandę. Myślę, że w okresie około świątecznym jeszcze coś takiego zrobię. Tylko w innych kolorach.


Szydełkowe motywy, które pokazywałam już w przedurlopowym poście, wykorzystałam do uszycia poszewek na poduszki.
Te poduszki uszyłam w celach sprzedażowych:) Można je nabyć u mnie w sklepie.

 

Specjalnie do oznaczenia moich "wyrobów" zamówiłam sobie wszywki.


Mam ich cały 1000 :)))
Sama projektowałam. Może nie są jakieś wymyślne, ale zależało mi na tym by były czytelne.



Z samym szyciem poszewek więcej się natrudziłam niż z szydełkowymi motywami:)
Ale wyszły mi rewelacyjnie. To zdjęcie tyłu poszewki. Pod tą pliską jest zasuwak.
Szydełkowe elementy przyszyte są do tkaniny ręcznie.
Kiedyś widziałam w sklepie coś w tym stylu, tylko że serwetki przyklejone były klejem na gorąco:) Masakra!


Pewnego dnia spróbowałam też koronki siatkowej. I od razu sukces!!!  Potrafię!!!
W dwa dni zrobiłam sobie dwie bordiury i od razu uszyłam sobie zazdroski do kuchni:)


Do ich ozdoby przywiązałam drewniane, brązowe guziki w kształcie serduszek:)
No, dla mnie bomba! A jaka jestem z siebie dumna, to szok!


Tak mi się spodobało szydełkowanie tych serduszkowych bordiurek, że postanowiłam też zrobić kilka zazdrosek na sprzedaż.
Moja kumpela zamówiła sobie większy zestaw do okna w kuchni. Właśnie go robię. Mam nadzieję, ze wkrótce pochwalę się efektem:)



Uszyłam też trochę igielników, które już od dłuższego czasu sprzedaję u siebie w sklepie.
Po mału schodzą:)


I dorobiłam, już dobrze Wam znanych, portfelików:)


I jak na razie, powstały cztery sznurkowe koszyki.
Od dawna mi klientki mówiły, że powinnam takie robić i sprzedawać. To i zrobiłam:)



A tak to wszystko wygląda u mnie w sklepie na regale.



I to już wszystko co powstało w zasadzie w ciągu dwóch tygodni z hakiem:)
Moje palce ledwo to wytrzymały. Mam dziury od szydełka i od igły do szycia ręcznego. Dobrze, że plastry pomagają:))
Jeśli chodzi o haftowanie to nawet nie sięgnęłam po igłę:) Tego lata szydełko zawładnęło mną całkowicie:)))

Jeśli chodzi o wyjazd to byłam w Chorwacji, na wyspie Pag. I jak się dowiedziałam od kolegi, a właściwie z jego przewodnika, to wyspa Pag jest znana z sera i koronek szydełkowych:)
Choć moim zdaniem nazwa koronka po Chorwacku nie brzmi ładnie. Koronka to cipka, jak zresztą widać na plakacie w centrum miasta:) 


W samym mieście kilka pań wystawiało się ze swoimi wyrobami.




Ta pani tak na mnie łypnęła okiem gdy robiłam zdjęcie, że nie śmiałam nawet podejść bliżej:)


I to już wszystko. Może i przydługawy ten wpis, ale chciałam zmieścić w nim wszystko z ostatniego miesiąca żeby mi nic nie umknęło:) I myślę, że przyznacie, że się nie nudziłam na urlopie:)
Od dziś jestem już w pracy a co za tym idzie pasmanteria jest już czynna.
Szkoda, że wakacje dopiero za rok:(

Pozdrawiam gorąco!!!

środa, 20 kwietnia 2016

Praga

W zeszłym tygodniu, od czwartku do niedzieli bawiłam w Pradze:)
Wybrałam się z mężem na taki krótki wypad z okazji 20-tej rocznicy ślubu:) W sumie pierwszy raz w życiu nie zabraliśmy córki na wyjazd. To była taka mała podróż poślubna "dwadzieścia lat później":)
W takiej typowo poślubnej nigdy nie byliśmy.
Przez te cztery dni zeszliśmy Pragę w szerz i wzdłuż. Do dziś bolą mnie nogi i kręgosłup od chodzenia:) Pogoda była w sam raz. Było super!
Stara Praga jest piękna z jej urokliwymi i zabytkowymi kamieniczkami oraz innymi zabytkami.
Parę wybranych zdjęć:

 












 Odwiedziliśmy w Pradze jedno z dwóch muzeów figur woskowych. Uśmialiśmy się tam strasznie.
Trochę pozowałam ze znanymi postaciami:)



 
 
Butelkę na stoliku zostawił poprzedni pozujący:))
Szklanki były przyklejone do blatu:)

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie wyczaiła jakiejś pasmanterii :)
Znalazłam jedną jedyną w tej części Pragi w Centrum Handlowym Palladium.
W środku było mi jakoś głupio robić zdjęcia. Zrobiłam z zewnątrz.
Sam sklep jakoś nie rzucił mnie na nogi. Jedynie guzików to im zazdroszczę, bo całą ścianę guzikową mieli i nici Gutermann:) Mulina DMC po ok.5zł za motek. Ale u nas w Galeriach Handlowych też jest droga.
Na wystawie stała duża szafka DMC. Pierwszy raz widziałam ją "na żywo".





Ach, te nici:)


Kilka szpulek kupiłam, takich grubszych nici. Widziałam u Rosjanek na blogach jak właśnie takimi robią back stitche. Też spróbuję:)


Księgarnie też odwiedziłam. W wiadomym celu:) Mąż trochę marudził, ale dzielnie mi towarzyszył:)
Jeśli chodzi o czasopisma, to muszę przyznać że Czesi coś mało ich mają. U nas w Empiku to co najmniej kilka dużych regałów ich jest na każdy temat. A tam, w takim odpowiedniku Empiku, znalazłam trzy małe regaliki za paniami w kasie:)  Nie dane jest tam przeglądanie:) Ale w sumie jeśli chodzi o robótki ręczne to nic ciekawego nie było. Zagranicznych (angielskich) gazetek ani jednej.
Na półkach było dużo książek poświęconych robótkom na drutach, szydełku i do szycia na maszynie. U nas jak jedna dziesiąta tego jest to już sukces. Do haftu znalazłam jedną i to do hardangera.
Do krzyżyków nic nie było.
Kupiłam dwie książeczki. Jedna jest z samymi wzorami na zygzakowate koce i inne drobiazgi, bo kiedyś taki zrobię:) Przynajmniej mam taki plan:)

n

A drugie wydanie to szydełkowe gwiazdki. Moje kolejne wyzwanie na przyszłość:)
W książce jest 100 wzorów na gwiazdki, a ja po dokładnym kilkakrotnym przejrzeniu doszłam do wniosku, że może ze cztery dam radę zrobić:) 


Jakaś wolna chwila też się znalazła od zwiedzania i postanowiłam poćwiczyć moje zdolności szydełkowe. Przed samym wyjazdem wydrukowałam schemat małego elementu szydełkowego (do zrobienia). Ku mojemu zaskoczeniu zrobiłam go bez problemu!!!  Jestem z siebie mega dumna!
Zrobiłam taką małą próbkę bo tylko taką zabrałam włóczkę. Taka cieniowana. Wszystko wyszło mi idealnie według wzoru i nawet od razu połączyłam te cztery elementy!
 
 
Moja córka tez nie mogła uwierzyć, że coś takiego udało mi się zrobić i od razu zażyczyła sobie koc do swojego pokoju:) Wczoraj zaczęłam:)  W niedługim czasie pokażę co już zrobiłam.
 
Pozdrawiam gorąco!
U mnie strasznie zimno :(