wtorek, 11 września 2012

Moje początki

Pomyślałam sobie, że pokażę Wam moją pierwszą pracę hafciarską. Oj, musiałam ją nieco odkurzyć. Jak już pozbyłam się z niej patyny czasu (czyt.kurzu) wydobyłam jeszcze dwie kolejne, najstarsze moje prace. Znalazłam (na Waszą prośbę) starą metryczkę, którą wyhaftowałam dla mojej córki. Mówię Wam straszne starocie. Aż sama dobrze się im dziś przyjrzałam i doznałam małego szoku. Ależ miałam technikę, a te ówczesne, dziwne materiały i moje pomysły z oprawą!

Na pierwszy ogień wrzucam zdjęcie mojego pierwszego w życiu haftu krzyżykowego.Wykonałam go w wakacje po skończeniu ósmej klasy szkoły podstawowej. A było to w 1989 roku czyli aż 23 lata temu. Strasznie szybko ten czas zleciał....
Sam wzór zaczerpnęłam z jakiegoś pisma kobiecego typu "Przyjaciółka" czy coś podobnego. Nie pamiętam już. Dlaczego krowa? Chyba dlatego, że do wyboru nic innego nie miałam.






Krówkę wyhaftowałam na materiale, chyba to jest typowa kanwa, o gęstości tak na oko 11ct mulinami znalezionymi w domowych zapasach mojej mamy. Sam materiał jest dość ciekawy. Ma dwa odcienie: jasny beż i ciemniejszy beż, które się przeplatają. W latach 80, bo pewnie wtedy moja mama go nabyła, brało się w sklepach to co było. I pewnie tym sposobem się u nas znalazł.





A  najdziwniejsze jest to, że nie do końca są to krzyżyki. Jak się przyjrzycie to zobaczycie, że to jest gwiazdka. Czyli jakby dwa krzyżyki. Jeden na drugim.  Jak widzę już wtedy miałam awersję do prześwitów.









A to mnie powaliło jak dziś zobaczyłam! Ale miałam fantazję oprawiając ten obrazek :P
A niech mnie. Po jakiego grzyba wywijałam ten materiał? Tego nie wiem. A ten gwóźdź w haczyku. Też jest niezły :) No i cudowna, szara, powgniatana tektura, która dodaje smaczku całości!
No to jest prawdziwy dramat!
Ale pamiątkę mam na całe życie i nigdy nic w nim nie zmienię!
Ramkę do obrazka, taką z surowego drewna, zdobyłam w sklepie dla plastyków.






Po tym obrazku nastąpiła kilku letnia przerwa w moim haftowaniu. Zaczęłąm liceum i moje życie zmieniło się o 180 stopni. Później pierwsza moja praca. Zajmowały i interesowały mnie zupełnie inne rzeczy....


Po kilku latach przerwy, jakbym dostała czymś w głowę, zapałałam ponownie do haftu krzyżykowego. A zainspirowała mnie do tego książka jaką zakupiłam w tamtym czasie (połowa lat 90). Znalazłam w niej dwa obrazki, które postanowiłam wyhaftować. Na mieście (mieszkałam wtedy w Sosnowcu) w pasmanteri, której już dawno nie ma, kupiłam mulinę Ariadnę. Ale wtedy to nie była taka sama mulina jak jest teraz. Kolorów było dosłownie kilkanaście i to zupelnie bez numeracji. Zupełnie matowa bez połysku.  Dobierałam ją na oko do obrazków w książce. Fajnie było:P






Mój wybór padł na te dwa obrazki. Chyba też tak chciałam, żeby u mnie zdobiły ścianę.




Oto i one w moim wykonaniu:








Kolory są moim zdaniem dziwne. A wzór był taki:





W ksiące, w legendzie do obrazka jest podana jakaś dziwna numeracja muliny DMC.
A teraz myślę, że może to były numery wełny gobelinowej DMC. No nie wiem. W każdym razie DMC była mi wtedy zupełnie nie znana. Jakaś abstrakacja zupełnie;P





 I tu też, podobnie jak w obrazku z krową są raczej gwiazdki a nie krzyżyki. Jak pomyślę sobie jaką ja miałam wtedy technikę!   A wykonanie obrazka zajmowało mi dwa razy wiecej czasu niż teraz. Zamiast jednego krzyżyka stawiałam dwa. O rany....





A te kolory, takie od czapy.
Tu już bardziej znana dziesiejsza technika - back stitche. To nawet całkiem, całkiem mi wyszło;)








A teraz, na Waszą prośbę, moja pierwsza metryczka.
Wykonałam ją dla mojej córki. Wzór znalazłam chyba w "Annie". Kiedyś była taka gazetka.
Ten materiał nie wiem skąd wyczasnęłam. To chyba jakaś 11ct jest bo straszne dziury widać. Pomarszczył się pod szkłem. Nie był usztywniany.
Kiedyś mi się ten obrazek strasznie podobał! W zasadzie nadal jest całkiem, całkiem. Ale dziś wyhaftowała bym go na 18ct i wyglądał by pewnie lepiej.






A właśnie teraz wiecie co dziwnego odkryłam?
Zupełnie w inną stronę stawiam krzyżyki!!! To jest zupełny zaskok i szok! Ale numer!









Na dziś już koniec wspominek. Taki blog to fantastyczny pamiętnik. Wszystko pozbierać można do kupy i udokumentować zdjęciami. A ile można powspominać....
Mam nadzieję, że nie przynudzałam;P

poniedziałek, 10 września 2012

Metryczka

Przeglądając wczoraj zdjęcia natknęłam się na dwie metryczki jakie w ostatnim czasie wykonałam na prezenty. Dziś zaprezentuję Wam jedną z nich bo nie mam (nie wiem jak to się mogło stać;P) zdjęć drugiej ukończonej ani oprawionej. Metryczka została podarowna  mojej siostrze więc nic straconego. Nawiedzę ją kiedyś z aparatem :)

Tą metryczkę wyhaftowałam ponad rok temu. Zestaw DMC zakupiłam specjalnie na tą okazję (w internecie jakieś tylko nie specjalnej jakości wzory chodziły). Od jakiegoś czsu bardzo mi się podobał. A w zasadzie od wystawy DMC, na którą pofatygowałam się wraz z rodzinką aż do Warszawy do Blue City. Wtedy DMC jakoś do Katowic nie zawitało.

Wystawa nie była naszym jedynym celem. Odwiedziliśmy jeszcze wspaniałą wystawę BODIES THE EXHIBITION. Zdjęć nie mam bo nie wolno było ich absolutnie robić. Mam tylko katalog wystawowy. Eksponaty (w 100%naturalne) odkrywały tajemnice działania ludzkiego ciała.
Pewnie słyszałyście o tej wystawie. Było o niej głośno. Była kontrowersyjna i  budziła skrajne emocje. Nam się podobała.

Ale wracając do metryczki. Powstała ona dla małeg Igorka.






Tu jeszcze przed oprawą.
Haftowałam ją na oryginalnej aidzie 16ct, która znajdowała się w zestawie. Już w tej chwili nie pamiętam wymiarów. Ale tak na oko to chyba 25x25cm. Ramkę do obrazka zamówiłam z podwójnym passpartou. Jedno, to pod spodem jest granatowe a na wierzchu jest ecru.














To zdjęcie przedstawia charakterystyczną łapkę misia, na której wyhaftowane jest złote serduszko.
















Dla tego samego "krasnala" wyhaftowałam karteczkę powitalną z konikiem na biegunach. Wzór pochodzi z jakiegoś archiwalnego już Cross Stitchera.  Siostrze też podarowałam podobną kartkę ale na niej jest chłopięce body. Przy okazji też strzelę fotkę bo nie posiadam.














 
Do całości dokomponowałam tabliczkę ze słowem "Witaj" tak by pasowała do konika.
 

 
 
 
Na prezenty wykonałam już kilka metryczek. Zdjęć niestety nie posiadam. A metryczki (bo zrobiłam aż dwie) dla mojej córki już mi się nie podobają więc nie będę ich pokazywać. Były haftowane już ponad 15 lat temu. Wtedy materiały i wzory nie były aż tak fajne.
Jak zrobię zdjęcia u siostry to pokażę drugą metryczkę.

sobota, 8 września 2012

Afrykanka

W mojej "twórczości" często przewijającym się motywem są kobiety i koty :P
Dziś jedna z kobiet - Afrykanka.  Afrykankę wyhaczyłam z jakiegoś starszawego numeru Cross Stitchera.  Jest to nieduży obrazek bo ma wielkość 11 x 17 cm. Haftowałam go na 18ct rustico dwoma nitkami DMC. Obrazek ma bardzo ciepłe i energetyzujące kolory. Taki w sam raz na zimne, pochmurne dni.










Afrykanka jest jednym z niewielu moich obrazków w których wykorzystane są także kolorowe koraliki.  W moim przypadku są to koraliki z domowych zasobów. I calkiem dobrze się komponują.












Złoto-żółte koraliki przyszyte są na końcówkach rzęs. Dzięki nim rzęsy wyglądają jak wachlarze.











Bardzo podobają mi się te kwiaty rozmieszczone po bokach i na dole obrazka.






Fale i loki (spreżynki) na głowie Afrykanki.

 
 
 

czwartek, 6 września 2012

Nożyczki i ptaszory

Dziś pochwalę się Wam jakie kupiłam piękne nożyczki. To była miłość od pierwszego wejrzenia!
Musiałam je mieć! O cenie nie wspomnę bo były strasznie drogie ;P  Są to nożyczki uniwersalne o długości 21cm, oczywiście bardzo dobrej jakości. Są po prostu piękne!





Ach te malowane kwiatki. Mogły by być w innym kolorze bo różowe odcienie to niekoniecznie moje ulubione kolory. Ale i tak mi się strasznie podobają.




Dziś wpis bardziej szyciowy.
Czasem zdarzy mi się coś uszyć. Są to przeważnie firanki, zasłony lub coś w tym stylu. Ewentualnie czasem coś skrócę lub zwężę na maszynie w ramach moich skromnych umiejętności. Czasem napada mnie wena i tak jak na zdjęciach poniżej są to np.ptaszory.





Materiały na moje rękodzieła nabywam w ciucholandach. Są to koszule lub coś podobnego. Patrzę na kolor i wzór materiału pomijając co to w zasadzie za ciuch bo i tak idzie zaraz do recyklingu.





Szyjąc tego gagatka zapomniałam o wszyciu dzioba z materiału. Dziób zrobiłam z połowy wykałaczki i pomalowałam go czarnym markerem ;D




Jakiś czas temu uszyłam trzy inne, trochę mniejsze ptaszorki. Te uszyłam ręcznie.
 Docelowym miejscem przeznaczenia całej piatki jako dekoracji jest ta biała gałąź, którą widać w tle. Gałąź jest zwykła z drzewa z ogrodu mojej mamy tylko pomalowana białym lakierem. Fantazja mnie poniosła:P

























Kiedyś nawet uszyłam takiego aniołka tildowatego. Jakoś średnio mi się podoba. Już dwa razy zmieniałam jej włosy a itak do końca nie jestem z nich zadowolona. Chyba jakiś kapelusz jej sprawie. Długo siedziała nago na półce aż doczekała się sukienki. Ma też biały włóczkowy swetr na zimę:D





Baletki ma fajne i skrzydła uważam, że też mi dobrze wyszły. Ale ten wyraz twarzy.....
Dziwną ma minę. Może właśnie przez nią straciłam do niej serce ;p



wtorek, 4 września 2012

Londyńska budka cz.3 - ostatnia

W poniedziałek udało mi się skończyć londyńska budkę. Wczoraj ją uprałam, uprasowałam i oprawiłam. Dołączyła do pierwszego obrazka z serii londyńskiej. Mam już dwa obrazki i jestem na półmetku całości.










Tu dwa obrazki razem.






Następny, który na dniach zostanie zaczęty to strażnik. Już widzę, że dużo tu koloru szarego - chyba będzie dość monotonny. No zobaczymy...





Trochę wczoraj ruszyła do przodu okładka na zeszyt dla mojej córki. Mam opóźnienie bo wrzesień a z nim szkoła już się zaczęły. Muszę podgonić :D Wyhaftowanie to jedno a pozszywanie tej okładki to drugie. Sama jestem ciekawa efektu ;P






Tu przygotowania do strażnika. Oryginalny kawałek aidy 14ct zamieniłam na aidę DMC Magic Guide 18ct podobnie jak w dwóch wcześniejszych obrazkach.
Od jakiegoś czasu do większych projektów gdy haftuję na 18ct to używam tej aidy Magic Guide. Jest bardzo wygodna jeśli chodzi o liczenie dużej ilości krzyżyków. Jest usztywniana więc xxx w ręce. Naniesine fabrycznie linie bardzo łatwo schodzą nawet w letniej wodzie.



 
 
 
Bardzo Wam dziękuje za wszystkie przemiłe komentarze pod motylami i pod innymi pozostałymi postami! Bardzo mnie motywują do dalszego pisania.
 
Agatonka i Czesia357 - oczywiście wyślę Wam schemat motyli ale musicie trochę poczekać. Starsze schematy mam zgrane na kilku płytach więc muszę ich poszukać. No chyba, że znajdę gdzieś w sieci to podeslę linka lub umieszczę go w komentarzach pod motylami.

niedziela, 2 września 2012

Motyle

 
Już dość dawno temu wyhaftowałam obrazek przedstawiający motyle. Wzór znalazłam w internecie. Jest dość znany. Często pojawia się na różnych forach, aczkolwiek nigdy nie widziałam by ktoś pokazywał go wyhaftowanego. Urzekła mnie w nim jego trójwymiarowość. Motyle jakby na nim przysiadły. A ramka-tło, która jest też wzorem motylich skrzydeł, dodaje głębi obrazkowi.
 
 
 
 
 
 
Sam obrazek ma 24x24cm. Środek z motylami ok.12x12cm. Rama 32x32cm. Rama jest z tych zakupionych w promocji. Trochę ich kupiłam ;P  Ta kosztowała ok.14 zł. Miała też passpartu z kwadratowym małym okienkiem 10x10cm. Ja przy pomocy nożyka do tapet powiększyłam passpartu do rozmiarów pasujących do motyli. Szybka też była ale ją usunęłam.
 
A co do szybek. Dawniej wszystkie moje obrazki miały szybki. Tak mi się wtedy podobało. Ale od jakiegoś czasu, a szczególnie po zwiedzaniu corocznych wystaw organizowanych przez DMC, doszłam do wniosku, że haft lepiej prezentuje się bez szybki. Jest taki naturalny. Zyskuje na wyglądzie. Nawet nie wiem jak dokładnie to opisać. Tak mi się podoba i już.
 
 
 
 
 
Motyle haftowałam na aidzie 18ct dwoma nitkami muliny DMC. Bardzo duży wpływ na efekt końcowy obrazka mają back stitche oraz francuskie knoty (tak je nazywam), których jest zatrzęsienie.
Tu zbliżenia, gdzie dobrze się prezentują.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na tych zdjęciach widać koronkę z motylich skrzydełek. Koronka to odcienie trzech kolorów muliny.
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 




I jeszcze raz w pełnej okazałości.
Muszę przyznać, że ta ramka idealnie pasuje do tego obrazka. Choć motyle czekały ładnych parę lat w pudle na oprawę to było warto czekać na taką ramkę. W takiej cenie:)  Za ramkę na zamówienie zapłaciłabym kilka razy więcej.
 
 

 
 
 
 
Dostałam wyróżnienie od Promyka 
 


Bardzo dziękuję za przyznane mi wyróżnienie. Nie przepadam, już od dziecka, za zabawami w typu podaj dalej czy jakieś łańcuszki. Jest mi bardzo miło i zostawiam znaczek na pamiątkę jako pierwszy i ostatni.



Violka - dzięki za zwrócenie mi uwagi odnośnie ustawień. Moje osbiste dziecko powiedziało, że tego ustawienia jakie sobie wybrałam, a wybrałam jakąś podobno nowość google+, nie można już zmienić. Ale wprowadziłam tam małe ułatwienie w dotarciu do bloga i wkleiłam link do niego. Teraz jest chyba lepiej.

Jak by coś nie śmigało jak trzeba to piszcie.