Dużo czasu upłynęło od ostatniego razu gdy haftowałam jakiegoś kota. A co jakiś czas muszę kota "popełnić":) Już tak mam, że kocie tematy wciąż koło mnie krążą i jest to chyba mój ulubiony temat do wyszywania:) Mając pasmanterię, a przez to kontakt z dużą liczbą haftujących klientek to wiem, że panie mają takie swoje ulubione tematy i są nimi czasem kwiaty, kobiety, obrazy religijne, reprodukcje czy nawet zamki:) Ja mam słabość do kotów:)
Tym razem padło na takiego rudzielca.
Kot został zaprojektowany przez Marię Semenową (mam nadzieję, że dobrze napisałam) a podstawą jej projektu była ilustracja Erica Tranchefeux.
I to jest ta ilustracja. Wygląda jak zdjęcie:)
A ja mam dopiero fragmencik kociaka na tamborku:)
Haftuję na Murano Luganie 32ct muliną DMC.
We wzorze jest 21 normalnych kolorów mulin i 17 kombinacji kolorystycznych z dwóch różnych nitek muliny.
Ten haft powstaje na takim przysiadanym tamborku. Kiedyś sobie taki sprawiłam i dopiero teraz mam okazję z niego skorzystać. A od dawna obiecywałam sobie, że kiedyś taki nabędę.
Kupiłam go w Hobby Studio i jest to wersja bardziej "wypasiona", bo można zmieniać średnice tamborków.
Jak na razie wygodnie mi się na nim haftuje. Siedzę w zasadzie z wyciągniętymi nogami, więc taki tamborek jest dla mnie poręczny. Zakańczanie czy rozpoczynanie nitki nie jest problematyczne bo można dźwignąć tamborek i już mam lewą stronę haftu. Denerwujące jest jedynie to, że co jakiś czas po prostu nagle mi wypada ten tamborek z uchwytu. Nawet nie opada, bo i o tym defekcie czytałam, ale wypada. Muszę się jeszcze z nim "dotrzeć", bo podejrzewam, że to ja coś źle robię:)
Całość jest bardzo stabilna, więc podejrzewam w tym jakąś moją nieudolność:)
Muszę przyznać, że taki tamborek z podstawką jest poręczny, ale jakoś szybciej mi się haftuje bez tej podstawki:) Wiem, że niektóre hafciarki wyszywają przy pomocy krosien. Ja też takie mam i nawet dwa duże obrazy udało mi się na nim wyhaftować. Ale dałam sobie z nim spokój bo strasznie bolał mnie kręgosłup od takiego prostego siedzenia w jednej pozycji. Takie rozwiązanie, z przysiadanym tamborkiem, jest dla mnie wygodniejsze.
Tyle na dziś. Mam nadzieję, że kolejnym razem pokażę już kota choćby z jednym, zielonym okiem:)
Wyjątkowo, do tego haftu mam już ramkę:))) Kupiłam ją jakiś czas temu z myślą o tym rudzielcu.
Pozdrawiam Was serdecznie!!!