poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Myszki DMC

Parę lat temu wyhaftowałam myszki z zestawu DMC. Haftowałam je na aidzie 16ct ecru podwójną nitką DMC. Prawie wszystkie moje obrazki wyszywam nićmi DMC. Tylko w niektórych stosuję się do zaleceń i używam Anchora. DMC lubię za jej połysk i różnorodność barw. Anchor też jest ok. Tylko trudno dostępny w stacjonarnych pasmanteriach. Coraz lepiej wygląda też nasza rodzima Ariadna. W porównaniu z moimi starymi motkami te nowe mają zdecydowanie lepszy połysk. A teraz moje myszki:



I zbliżenia:

















Choć myszki haftowałam bardzo dawno temu to nadal podobają mi się tak samo. Każdy fragment to jakby oddzielny obrazek.


A tak z innej beczki. Dziś dostałam zaprenumerowany numer Cross Stitchera i normalnie się wkurzyłam jak zobaczyłam mój wyczekiwany dodatek. Miały nimi być nożyczki a co zobaczyłam:



Jakąś mini książeczkę z paroma miniaturkami, dokładnie czterema. A w środku piszą:



Normalnie jaja sobie robią! Prenumerator to jakiś gorszy czytelnik czy co? Ja kiedyś rozmawiałam z Panią z Internewsu (tam właśnie prenumeruję) o dodatkach do gazet. Kiedyś prenumerowałam The World Of Cross Stiching i wtedy też były czasem takie niespodzianki. Pani powiedziała mi, że na Europę wschodnią dają takie dodatki. Szok i brak słów. Czy któraś z Was też ma takie doświadczenia czy tylko ja mam takie szczęście?


Stella - dzięki za zwrócenie uwagi na czas. Faktycznie byłam w jakieś pacyficznej strefie czasowej!Teraz jest już wszystko ok. Oj tam. Parę godzin w tą, parę w tamtą...  ;p










niedziela, 19 sierpnia 2012

Londyńska budka tel. i okładka na zeszyt


Dziś wrzucam zdjecie moich postępów w haftowaniu londyńskiej budki telefonicznej. Krzyżykuje się ją bardzo przyjemnie. Jak nudzą mnie już czerwienie to przerzucam się na szarości i odwrotnie.


 Mały szczegół w powiększeniu to fragment latarni. Back stitchy jest bardzo mało ale przez nie latarnie jakby żyją na tym obrazku. Bez nich zlały by się z tłem. Lubię takie niuanse.



Kolejnym haftem, który robię jednocześnie jest haft na okładkę zeszytu dla mojej córki. Haft przedstawiać ma fotografkę. Moja cóka dostała się właśnie do fototechnikum. Haftuję na polskim lnie, który kiedyś kupiłam w sklepie w Katowicach. Nie mam pojęcia jakiej jest gęstości. Postanowiłam haftować co jedną nitkę oczywiście jedną nitką DMC. I to był błąd ;P
Obrazek jest tak udziubany, że szok ale brnę dalej. Efekt natomiast jest super. Ale ja chyba oślepnę!
Wzór zaczerpnęłam z rosyjskiego forum osinka. To jakiś przerobiony obrazek. Tak ma wyglądać gotowa fotografka.




A tak wygląda u mnie na lnie.





Udziubane strasznie to jest. Jeszcze nigdy czegoś tak drobnego nie haftowałam. Idzie strasznie wolno. Ten tamborek na zdjeciu ma tylko 12 cm. Masakra. Lugana 25ct to przy tym mały pikuś.
Ale pruć nie będę. Ciekawe czy do września uda mi się to skończyć i jakoś uszyć tą okładkę na zeszyt.



Chaga - dzięki za uwagę co do działania nagłówka bloga. Mój domowy, osobisty informatyk (córka) naprawiła to co źle działało. Chyba teraz jest ok. Gdyby coś jeszcze nie działało, tak jak trzeba, daj znać.

Piegucha - faktycznie dziewczynka Gorjuss, szczególnie ta na huśtawce w kucykach, to tak jakby mój autoportret z dzieciństwa. Też miałam długie kucyki z kokardami :D


piątek, 17 sierpnia 2012

Dziewczynki Gorjuss

Jak obiecałam wcześniej, dziś będzie wpis o dziewczynkach Gorjuss. Zakochałam się w nich jak je tylko zobaczyłam. Pierwszą wyhaftowałam ze wzoru znalezionego gdzieś w internecie na aidzie rustico 18ct. Efekt nawet całkiem, całkiem. Choć mogłam dobrać inny kolor Aidy. Troche słabo odcinają się kolory tła.


I zbliżenie. Widać na nim, że zamiast firmowego serduszka-guziczka jest różowy kwiatuszek. Tylko taki miałam w domu.



Za jakiś czas wzory stały się dostepne w angielskim sklepie wysyłkowym, w którym od czasu do czasu coś kupuję. Przeważnie robię sama sobie prezenty na imieniny lub urodziny :D  Myślałam, że kupiłam tylko dwa zestawy, które mam wyhaftowane a okazało się dziś, jak robiłam te zdjęcia, że mam jeszcze dwa. Czyli w sumie cztery kupiłam. Sklerozę już mam.
Te dwa, czyli dziewczynkę z sówką i dziewczynkę na  huśtawce, wyhaftowałam na oryginalnej aidzie 14ct, która znajdowała się w zestawie. Nie lubię 14ct ale skusiłam się dla kolorów. Nawet nie żałuję. Jest ok.



I małe zbliżenie. Tu guziczek już jest jak trzeba. W zestwie były też piórka i gwiazdki.



I dziewczynka na huśtawce z kotkiem. Ta chyba podoba mi się najbardzej. Chyba ze względu na kotka.


I zbliżenie. W tym zestawie były, oprócz obowiązkowego czarnego guziczka w kształcie serca, koraliki oraz kawałki wstążeczki z których musiałam wymodzić kokardy dla gwiazdy.



Na tym zdjęciu są wszystkie trzy razem. Widać różnicę w rodzaju gęstości kanw.


Ta w środku wyszła taka malutka w porównaniuz tymi po bokach.


Tu zestawy wyhaftowanych Gorjuss.  A po niżej zestawy, o których zapomniałam.


I tyły:


 A na koniec (jeśli jeszcze ktoś dotrwał) bonus w postaci zakładki. Schemat znaleziony na rosyjskim forum osinka. Jest to przerobiony przez z którąś z rosjanek obrazek na schemat. Obok dziewczynki był chyba jeszcze kotek ale na zakładkę się nie załapał.


Z tyłu zakładki przybiłam mój osobisty stempelek, że to ja sama a nie kto inny :P



Strasznie się rozpisałam. Uffff... Skończyłam!
Bardzo mnie cieszy, że zaglądacie do mnie! Licznik strasznie szybko leci.
Pozdrawiam!








czwartek, 16 sierpnia 2012

Moje HAEDy

Jestem fanką obrazów do haftowania firmy Heaven And Earth Desingns. Są to obrazy artystów przerobione na wzór do haftu krzyżykowego. Zachwycają doborem kolorów odpowiedniej numeracji muliny.  Podoba mi się oczywiście jakaś grupa lecz nie wszystkie. Każdy ma jakieś swoje skrzywienia. W swoim dorobku mam trzy obrazy, które można było zobaczyć "na żywo" na ostatniej Wystawie Haftu Krzyżykowego w Łodzi. Dwa z nich zdobyły nawet wyróżnienia i nagrody. Wykonanie ich jest bardzo pracochłonne ale ja uwielbiam taką dłubaninkę. Nad każdym z nich spędziłam od 8 do 10 miesięcy z przerywnikami na inne mniej skomplikowane i drobniejsze prace co by nie zwariować z monotoni. Haftowałam pojedyńczą nitką DMC na Luganie 25ct. Bardzo drobne krzyżyki dają efekt prawdziwego, namalowanego obrazu. A taki lubię. Oto kilka fotek:

"Elf" w trakcie pracy.

Zaraz po ukończeniu.

Już oprawiony po wystawie i na ścianie.

Tu wszystkie trzy przed wysyłką na wystawę.

"Cygańska wróżka" bez oprawy.

"Kot".


I jeszcze raz "Cygańska wróżka" oprawiona.

 "Kot" nie doczekał się jeszcze oprawy i czeka na lepsze czasy w pudle z całą resztą oczekujących.
Gdzieś napoczęte leżą głęboko schowane jeszcze dwa HAEDy. Kiedyś na pewno do nich wrócę to oczywiście pokażę. Strasznie się dziś nachwaliłam :P

Baaaardzo dziękuję Wam za przemiłe komentarze i powitania. Bardzo motywują do dalszego pisania. Nawet jak nie będziecie komentować a tylko zaglądać do mnie też będzie mi bardzo miło. Wiem jak to jest. Przeglądam codziennie mnóstwo blogów i tylko w niektórych coś  skomentuję. Przeważnie winny jest brak czasu.

Aniu-Piegucho- dziękuję Ci bardzo za uwagę odnośnie weryfikacji obrazkowej do komentarzy. Oczywiście już usunęłam wszelkie przeszkody (przy pomocy dziecka). Nawet nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Dopiero się uczę... Jutro wpis o dziewczynkach Gorjuss.






środa, 15 sierpnia 2012

Londyńska seria

Przeglądając po raz pierwszy, chyba na początku roku, katalog DMC zakochałam się w obrazkach przedstawiających charakterystyczne dla Anglii symbole. Na naszym polskim rynku w tamtym czasie nie do zdobycia. Ale będąc na wystawie Kraft DMC wiosną w Katowicach wypatrzyłam zestawy w sklepiku i oczywiście je kupiłam.


Na początku czerwca zaczęłam haftować pierwszy obrazek z tej serii, który dziś mam już ukończony.


Teraz haftuję kolejny z tei serii pt.: "London Telephone".


Do zestawów dołączona jest Aida 14ct. Ja do swoich obrazków zamieniłam ją na 18ct pokratkowaną. Wolę moje prace na drobniejszym splocie aidy lub jakiegoś innego materiału. Są wtedy takie subtelniejsze i wyglądają jak namalowane. Haftuję dwoma nitkami muliny DMC, która była załączona do zestwów. Wyhaftowanie pierwszego obrazka zajęło mi około 1,5 miesiąca, więc troche mi zejdzie z nimi. Ale bardzo przyjemnie się je robi. Jest dużo plam w jednym kolorze więc oglądając tv wieczorem szybko przybywa mi obrazka. Kupiłam już nawet cztery jednakowe, czarne ramki. Czekam tylko na zamówione, białe passpartou bo znajdujące się w ramkach są w jakimś nietypowym rozmiarze.


Takie zdjęcie znalazłam przypadkiem w internecie. Tu widać oprawioną serię. Moje ramki są takie same. Jak tylko oprawię pierwszy obrazek to się pochwalę. 


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Zaczynam!

Dziś postanowiłam, że zacznę pisać bloga. Tak od poniedziałku, 13 (to moja szczęśliwa data). Na początek może się przedstawię. Mam na imię Edyta. Mam męża i córkę. Mieszkają z nami dwa koty i fretka. Naszym rodzinnym miastem jest Czeladź w woj.śląskim. Jestem bardzo "twórcza" i kreatywna od dziecka. Jestem entuzjastką wszelkich robótek ręcznych. Trochę szydełkuję, robię na drutach, szyję, maluję, czasem coś ulepię z masy solnej ale moją największą pasją jest haft krzyżykowy. Zajmuję się nim już od czasu ukończenia szkoły podstawowej.
Ufff..  Dotarłam do końca mojego pierwszego posta. To moja facjata.